Łączna liczba wyświetleń
144448
niedziela, 13 grudnia 2015
Ukraińskie klimaty cz. II Jaremcze
Jaremcze (do 2006r. Jaremcza, Parlament Ukrainy zmienił nazwę)malowniczo położone w sercu ukraińskich Karpat miasteczko.Jego nazwa prawdopodobnie wywodzi się od imienia, żołnierza-dezertera Jaremy, który w XVII wieku jako pierwszy się tutaj osiedlił.
Ok 9 tys. mieszkańców. Przed wojną w granicach Polski, nazywane Perłą Karpat, było jednym z najpopularniejszych zimowych kurortów, niczym nie ustępujące Zakopanemu czy Krynicy.
Obecnie również pełni funkcję centrum sportów zimowych. Podobno, jak opowiadał nam Ksiądz, u którego mieszkaliśmy, ma wiele kilometrów bardzo dobrze przygotowanych tras narciarskich o różnych stopniach trudności, ja niestety tego nie widziałam :-( ... jeszcze
Na pewno, bardzo dobrze przygotowana baza hotelowo-noclegowa, na każdą kieszeń. Tu bardzo duże ukraińskie biznesy pod postacią hoteli a także spa& wellness przeplatają się z tradycyjnymi domowymi kwaterami. Nasz 4 dniowy pobyt, w pokojach 2-3 osobowych, z łazienkami i tv, z dostępem do kuchni, a były w budynku nawet 3, żeby goście czuli się swobodnie , kosztował ok. 80 zł/os.
Spędziłam tam kilka dni, i ciągle czuję niedosyt i mam nadzieję, że na wiosnę uda mi się tam wrócić.
Miasteczko okalają góry w przepięknej szacie o tej porze roku. Zarówno widoki jak i klimat, las sosnowo-bukowy, źródła wody mineralnej sprawiły, że jest także miejscowość uzdrowiskowa - sanatoria dla osób z problemami płuc, gruźlicą.
Zabudowa miasteczka jest willowa. Przy głównej ulicy zachowały się jeszcze przedwojenne wille. Podobno kiedyś niektóre nosiły takie nazwy jak "Morskie Oko" , "Raj" , "Warszawianka"
Mnie się całkiem podobają takie domy, sprawiają wrażenie ciepłych i rodzinnych, zamieszkałych wielopokoleniowo.
Jedne zdobione z większym rozmachem, z dbałością o szczegóły, inne skromne, widać, że czas i brak funduszy zrobił swoje, jak wszędzie ...
Hotele, niektóre nie wyróżniające się z lokalnej zabudowy, inne bardzo europejskie (tych nie fotografowałam ;-)
W mieście, i podczas podróży po Ukrainie, zobaczyłam bardzo dużo wielkich opuszczonych budynków, część prawdopodobnie zbudowana z przeznaczeniem hotelowym ....
Poniżej jeden w centrum Jaremczy
W niedzielę naszego pobytu na Ukrainie odbywały się wybory, poniżej lokal wyborczy ... frekwencja jak u nas nie za duża :-)
Ale nie to przykuło moją uwagę .... samochód ślubny, na masce którego dekoracją były dwa misie, wcześniej przejeżdżał samochód z lalą ubrana w biała suknię :-) ach, przypomniało mi się dzieciństwo .....
A to domek dla ptaków. Widziała takich kilka na posesjach w Jaremcze
W krajobrazie miasteczka niepodzielnie króluje cerkiew, tak jak i w krajobrazie całej Ukrainy. Niewątpliwie wynika to z bogatych złoceń i całej architektonicznej okazałości
Tuż za płotem był plac zabaw, przedszkolny chyba ....
Ksiądz Kazimierz mówił nam, że koleguje się z Popami (dwóch w miasteczku), spotykają się towarzysko, rozmawiają ....
Jeden, za przykładem Księdza :-) zrobił ławki w cerkwi i znacznie podniosło to frekwencję ;-)
A to Kościół w którym gospodarzem jest Ksiądz Kazimierz. Kościół pw. Św. Franciszka w Delatynie. Zbudowany w XIX w. kiedy to Cesarz Franciszek Józef odwiedził Delatyn i jak mówią źródła, przyczynił sie do wybudowania Kościoła sypiąc dukaty w cztery kąty. W pobliżu Kościoła własnoręcznie posadził tez 4 cedry przywiezione z Wiednia. Po tym nie ma już śladu. A sam Kościół przeszedł wiele, był m.in. restauracją, sklepem :-(
Kościół ma mało wiernych, z naszą 10-osobową grupą , było na Mszy ok 30 osób , Ksiądz odprawiał po ukraińsku i po polsku .... to była bardzo wyjątkowa Msza, dawno na takiej nie byłam
Kiedy nadszedł moment przekazywania sobie znaku pokoju wszyscy wierni podeszli do nas .... to był bardzo wzruszający moment .... dla babć- staruszek , które z radością słuchały polskiego języka ale i dla nas
Kościół ma bardzo skromne warunki. Nie zbiera się tam tacy.
A to główna ulica Jaremcze.
W niedzielę rano, ok. 8.00 wyszłam na spacer po mieście ...... z głośników płynęła muzyka, bardzo przyjemna dla ucha ... miasto budziło się do życia w jej rytmie :-)
Pomnik żołnierza .... nie brakuje ich w każdej miejscowości :-)
Ciekawa rzeźba, zrobiona na rosnącym drzewie
Znajome klimaty :-) ale niestety nie znalazłam czasu żeby wdepnąć :-)
Ławeczka o jakiej marzę, kiedyś była u mojej Babci, teraz taką spotkałam przed ukraińskim sklepem :-)
Z prawdziwą przyjemnością spotykałam ŁADY, bardzo liczne na ukraińskich ulicach, które w dużym kontraście z luksusowymi autami, z niesłychaną dynamiką poruszały się po, niestety, mocno dziurawych drogach
Na niektórych posesjach pasły się konie .... ku mojemu zadowoleniu koni i krów było tam mnóstwo :-)
A to moje ulubione zdjęcie .... niedziela, 8.00 rano, konna przejażdżka ....
A to dom Księdza Kazimierza, w którym mieszkaliśmy a przy nim Kaplica, w której modlą się wierni z Jaremczy
Dom położony jest nad rzeką, której szum uspokaja a naga skała nad nią przypomina o tym co niezmienne :-)
Ogród Księdza pomimo końca października był cały w kwiatach ..... w tej okolicy temperatury są nieco wyższe i dłużej jest ciepło :-)
p.s. Ksiądz nie ma gosposi , sam sadzi kwiaty i dba o pokoje dla gości .... dla mnie rewelacja
A na koniec, bo coś bardzo sie rozwinęłam z tą foto opowieścią, trochę jaremczańskich mostów, których nie mogłam przestać podziwiać ..... bardziej pasowały mi do Italii np. niz do ukraińskich klimatów.
info. z internetu "Największe mosty kamienne"
Zbudowany w Jaremcze nad Prutem w 1894-1896 latach, według projektu inż. Zygmunta Kulki z Politechniki Lwowskiej.
Budowniczym był inż. Stanisław Rawicz-Kosiński.
Most ten miał długość 205 m, wysokość 32 m.
Wyróżniał się wówczas największym przęsłem kamiennym w Europie (rozpiętość przęsła wynosiła 65 m).
Wysadzony w powietrze w 1917 roku przez cofające się wojska rosyjskie, został w latach 1925-1927 odbudowany
z lekką modyfikacją projektu Kosińskiego.
W 1944 roku ponownie został wysadzony przez wojska hitlerowskie. Co ciekawe, Niemcy przewidując potężną eksplozję
polecili miejscowej ludności oklejenie szyb papierami, aby zminimalizować skutki wybuchu.
Po wojnie władze radzieckie postawili nowy, o nieciekawej formie most i Jaremcze straciło swoją wielką atrakcję.
A to równie malowniczy wiadukt, po którym nadal jeździ pociąg :-)
Jeśli Ktoś dotrwał do końca, to jak zwykle podziwiam ;-) i dziękuję
Pozdrawiam Was bardzo ciepło
W następnym poście będzie świątecznie, bo ja nie tylko w ukraińskich klimatach ;-)
Iwona
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Z wielką przyjemnością obejrzałam zdjęcia i przeczytałam Twoją relację.Miasteczko urokliwe.Pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńCudowna podróż....niesamowita architektura,uwielbiam takie domy z zabudową drewnianą,troche podobne do naszych w Sopocie.
OdpowiedzUsuńIwonko, bardzo fajna wycieczka. Tyle ciekawych zdjęć...Fajnie pokazałaś te klimaty ukraińskie :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Z wielką przyjemnością wszystko przeczytałam i obejrzałam. Dotrwałam do końca bez problemu. Fajną miałaś wycieczkę. Pozdrawiam Iwonko !!!
OdpowiedzUsuńAle wspaniała wycieczka! Tylu ciekawych rzeczy się dowiedziałaś:) Doskonała relacja,dzięki której bardzo dokładnie poznajemy to miejsce!
OdpowiedzUsuńIwonko oderwalas mie od codziennosci,ciekawy post a ogladajac fotki poczulam jak bardzo przydal by mi sie urlop.- Wlasnie w takim spokojnym miejscu-.
OdpowiedzUsuńDziekuje ci za ten Moment i pozdrawiam was cieplutko
Piękna wyprawa! Cudowne miejsce odwiedziliście :) Pozazdrościć :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Wille jak w naszym Nałęczowie ;)
OdpowiedzUsuńRelaksująco poczytać o takim miejscu, niby bez wielkich atrakcji a takie klimatyczne, że aż chciało by się posiedzieć na tej ławeczce...
Dla Księdza-Ogrodnika pełen szacun :))) A dla Ciebie buziaki!
Drahá Iwonko,jsem moc ráda,že jsi nám zprostředkovala nádherný výlet asi tam nikdy nepojedu ale je tam nádherně ráda bych tam jela s Tebou:-)ale to nám asi nevyjde:-)Mě se moc líbí ty vily a příroda!Těším se moje milá na další krásné putování...mám tě moc ráda,všechny žehnám Dája.
OdpowiedzUsuńZawsze jeździsz w ciekawe miejsce, których nie znałam wcześniej :) Życze Ci by udało się jeszcze powrócić w ciepłe miesiące :)
OdpowiedzUsuńBuziaki
Piekna opowiesc. Wyobrazam sobie Wasze wzruszenie podczas mszy..
OdpowiedzUsuńZ ogromna ciekawoscia czytam Twoje posty.
I bardzo chcialabym sie tam wybrac.
Ciekawe miejsca. Tak inne od tych gdzie masowo nawiedzają turyści.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Piękna wyprawa, masz co wspominać :-)
OdpowiedzUsuńChciałabym wybrać się na Ukrainę wiosną... Mam nadzieję, że mi się to uda:) Zachęciłaś mnie jeszcze bardziej swoim wpisem.
OdpowiedzUsuńIwonko,
OdpowiedzUsuńzycze Ci Radosnych Swiat Bozego Naredzenia) I spiewam: Pojdzmy wszyscy do stajenkiii:)
Ależ ciekawie tu! Też bym pozwiedzała :)
OdpowiedzUsuńPozdrowionka!
pieknie :)
OdpowiedzUsuń